Runo to najniższa, przyziemna warstwa lasu. A bananowe runo to banda studentów, którym starzy opłacają chlanie na studiach. Niby wysoko w drabinie społecznej, a jednak na samym dnie. Takim baranom radzimy na blogu, jak szybko i bezboleśnie zostać humanistycznym magistrem.
Blog > Komentarze do wpisu

Magisterski strach wsteczny

(Rozdział dwunasty będący komentarzem do spraw bieżących)

Nie możemy ślepi pozostać na wypadki dziejące się dookoła. Już wystarczająco jesteśmy zaślepieni blichtrem tego świata, żeby nie dotarły do nas słuchy podane przez ogólnopolską gazetę, a dotyczące... powtórnego sprawdzania prac magisterskich i licencjackich. 

Basta wam idioci! Krzyknęło Ministerstwo Edukacji i chce prześwietlić jeszcze raz wszystkie prace napisane po 2005 roku. Czy nie są podobne, splagiatowane albo fragmentarycznie skopiowane. Przyznajcie, że połowa z was ma już kupę w majtach.

Tak, tak - jeżeli myślicie, że razem z "gratuluję piątki" zakończyły się wasze męczarnie i starzy kupią wam Audi za "magistra" to jesteście kurwa w błędzie. Ja już bym sprzedawał alufelgi na Allegro - w końcu zawsze kilka stówek wpadnie jak będzie trzeba oddać auto.

Owszem - studia należy przebrnąć lekko, zgrabnie i przyjemnie (cały czas radzimy wam jak to zrobić), ale magisterkę napisać naprawdę warto. Warto skupić się na chociaż jednym, pierdolonym zagadnieniu i na jego kanwie zgrywać intelektualistę do końca życia. Bo jeżeli nie umiecie skleić 80 stron w zdaniach niejednostajnie złożonych, przepisać osiemdziesięciu książek innymi słowami, a nawet nie wiecie jak działa uczelniana biblioteka, gdzie się idzie i co można, a czego w niej nie można to... to jak potem się kurwa możecie dziwić, że proponują wam umowę o dzieło? Umowa o pracę - jak sama nazwa wskazuje jest "o pracę" czyli na zasadzie wymiany, napisałeś pracę, ja ci dam umowę. Nie ma pracy, jest dzieło. Bo nie było dzieła w postaci magisterki. Więc trzeba wszystko etapami. Od początku.

To raz. A dwa: dostaliśmy zwrotną informację w sprawie USOSa z poniedziałku, od analogowego studenta sprzed obalenie muru berlińskiego:

"U mnie to wyglądało inaczej. Były wywieszone analogowe listy. Zresztą przez całkiem czasami przypadkowe osoby. Jak ktoś się wkurwił, bo nie było dla niego miejsca, to zrywał listę i wieszał nową. Albo nie zrywał i wieszał nową. Kto mu udowodni że tamta jest ważniejsza?"

Nikt.



piątek, 20 września 2013, bananoweruno
Dołącz do bananowej społeczności na fb.com/bananoweruno

Polecane wpisy